Kategorie
Rozmowy

Tomasz “Lipa” Lipnicki, Lipali, Illusion: “Zniechęcenie przemieszane z marazmem”

Fot. Karol Makurat

Trudno wyobrazić sobie gorszy moment na zawieszenie koncertów niż promowanie udanej płyty. Pierwszy lockdown zastał zespół Lipali po wydaniu albumu “Mosty, rzeki, ludzie”, który z miejsca stał się lubiany przez fanów. Liderowi Lipali oraz Illusion, Tomaszowi “Lipie” Lipnickiemu, kłody pod nogi na muzycznym bezrobociu rzucała też depresja, z którą od lata się zmaga. Od naszej rozmowy, która odbyła się w połowie stycznia, “Lipa” wrócił do koncertów solowych oraz z Lipali i Illusion. Ukazała się też jego autobiograficzna książka wywiad-rzeka i pierwsza od 20 lat solowa płyta.

Rafał Mrowicki: Jak wyglądał początek epidemii koronawirusa z perspektywy Lipali, Illusion oraz innych twoich działań?
Tomasz “Lipa” Lipnicki: Najpierw było niedowierzanie. Człowiek nie wierzył, że coś takiego może się zdarzyć. Nie wpłynęło to na mnie pozytywnie twórczo. Mitrężę czas na zdrowienie. Nie wiem, k…

Dotknęło cię to psychicznie?
Na początku nie. Odwołaliśmy koncerty. Nie wiedzieliśmy ile to będzie trwało.

W planach były zagraniczne koncerty z Illusion, a Lipali wciąż promowało nową płytę.
Dzień-dwa przed wyjazdem do Londynu dowiedzieliśmy się, że nie jedziemy. Przyjęliśmy to na początku spokojnie. W moim przypadku najgorszy był marazm, niechęć do działań. Raczej siedzę w domu, gram w gry, słucham muzyki, oglądam seriale. Jak miałem cały palec, to grałem na gitarze. Spotykaliśmy się co parę tygodni w trójkę, żeby nie zramoleć. Najbardziej to chyba ja ramoleję, bo nie mam roboty. Łukasz pracuje, uczy innych grania na perkusji. Roman ma inną robotę, jest dźwiękowcem w telewizji. Mają coś do roboty, a ja nie mam nic do roboty. Dzieci już poszły, więc mi i żonie zostały zwierzęta. Wiem, że jak pojawi się chęć i nadzieja rozmrożenia tego wszystkiego lub wkurw na tyle duży, że będzie można rzucać w to wszystko belkami, to znowu się rozwinę. Nie wygląda to wesoło. Również finansowo. Wielu się wymądrza, mówi, że trzeba było coś odłożyć na czarną godzinę. Mamy styczeń, a od marca nie mogę zarabiać. Jakoś udało mi się przebąblać. Wpadły mi jakieś zaiksy, ktoś mi pomógł i jakoś to się toczy, ale to są pieniądze, które pozwalają przeżyć, ale nic poza tym, choć relatywnie nie są małe.

Widziałem, że musiałeś sprzedać część sprzętu. Wystawiłeś na sprzedaż wzmacniacz gitarowy.
Tak, muszę go sprzedać, bo mam do zapłacenia ratę za leczenie zębów. Nie mam za co. Napisałem, że potrzebuję pieniądze za rachunki, ale to pierdolenie, bo potrzebowałem żeby zabulić za zęby, ale z drugiej strony jak nie zapłacę rachunków skoro nie sprzedam go, bo wtedy będę musiał zapłacić rachunki kasą, którą muszę zapłacić za zrobienie zębów (śmiech). Mnie zadziwia jak ludzie, którzy mają firmy, nie mają dochodów i muszą płacić ZUS, wszystkie podatki od tego, że nie pracują. Ja sobie jakoś poradzę, najwyżej wezmę gitarę i pójdę na ulicę jak nie będę miał pieniędzy, postawię kapelusz. Mam jeszcze kilka gitar, najwyżej się je sprzeda.

Rządzący mówią o kolejnych tarczach antykryzysowych, jednak widać, że są niewystarczające dla firm.
Wiesz jak to powinno wyglądać? Powinno być tak, że ci, którzy nie zarabiają, nie płacą za wodę, za media. Nie płacą państwu i podmiotom związanym z państwem za cokolwiek. Jeżeli państwo zabrania pracować nie wprowadzając żadnego stanu wyjątkowego, w którym ludzie domagaliby się zwrotu pieniędzy lub odszkodowań, to nie dziwię się tym góralom, choć do końca tego nie popieram.

Zwracaliście się o jakąś pomoc instytucjonalną?
Nie wiem jak każdy indywidualnie. Jako zespoły nie składaliśmy wniosków o dotacje z ministerstwa. Mi pomogło miasto Gdańsk. Dostałem czteromiesięczne stypendium, dzięki któremu mogłem nagrać solową płytę. Nie zostałem bez niczego. To jednak już się skończyło (śmiech). Takich jak ja jednak jest mnóstwo.

W zeszłym roku musieliście odwołać koncerty. Co dalej?
Zaczynamy pracować z Lipali nad nową płytą. Powymienialiśmy się pomysłami, zrobiliśmy selekcję pomysłów. Roman podrzucił też kilka pomysłów. Razem pokombinujemy nad zestawem piosenek, nad którymi warto potem pracować.

A Illusion?
Mamy swoje lata i trzeba o siebie dbać (śmiech). Nagraliśmy parę lat temu “Anhedonię”, ale na razie nie mam siły, choć pomysły chodzą mi po głowie. Na to jeszcze przyjdzie czas.

Nowa solowa płyta nosi tytuł “Dźwięki słowa”.
Słowo i jego brzmienia. Rozumiane bardzo metaforycznie. To będą dźwięki wychodzące z słów, nadające sens temu, co jest poza słowami. Cieszę się, że mogłem ją nagrać. Chciałem ją wydać w 2020, żeby była równo 20 lat po premierze pierwszej solowej płyty, ale tak się złożyło, że mamy to, co mamy. Chcemy w podobnym czasie książkę i płytę.

Płytę nagrywałeś w Trójmieście?
W Selekta Studio, tam gdzie ostatnio zazwyczaj nagrywamy. Mamy tam blisko, są tam bardzo dobre warunki, również socjalne.

A praca nad książką? Epidemia też wpłynęła na prace nad nią?
Książkę kończyliśmy jesienią. Od momentu rejestracji kilku rozmów, które zostały uwiecznione, parę rzeczy się zmieniło i trzeba było parę rzeczy zaktualizować i przygotować audiobook. Książka była napisana już dość dawno. Trzeba było jeszcze popracować nad obróbką zdjęć. Pandemiczne opóźnienia były tez w drukarni.

Audiobook jest czytany przez ciebie.
I przez Przemka Łucyana, który ze mną rozmawia. Nagranie trwa parę godzin, a stron wyszło 505. To będzie wywiad-rzeka z elementami autobiograficznymi. Szczera rozmowa na wiele tematów. Pomijamy pewne drażliwe. Jesteśmy dżentelmenami, o seksie tu nie rozmawiamy, choć jesteśmy rockandrollowcami (śmiech).

W czerwcu 2020 w ramach akcji “Otwieramy koncerty” również zachęcaliście do tego, by pozwolono na granie koncertów. W akcję zaangażowani byli też wasi techniczni. Niestety akcja niewiele dała.
Wirusa nie pokonasz. Przy całej ignorancji i braku profesjonalizmu po stronie władzy, to z wirusem nie ma co się kłócić. Rozumiem, że nie mogliśmy grać, ale zaczynamy się szczepić i mam nadzieję, że sprawa trochę odpuści. Mam nadzieję, że będzie można grać gdy już wielu z nas będzie zaszczepionych. Zgłosiłem już chęć bycia zaszczepionym. Ufam medycynie od zawsze i się na niej nie zawiodłem.

Jak oceniasz wprowadzanie tych obostrzeń i zakazów dla kultury? Latem niektóre zespoły grały koncerty plenerowe lub akustyczne.
Latem grałem taki solowy koncert w Tychach. Przyszła garstka ludzi. Wirus nie pomaga. Koncert był jednak super. Atmosfera była świetna, na ludziach człowiek się nie zawiedzie nigdy, bo widać, że to co robię, sprawia im frajdę. To był mój jedyny koncert w zeszłym roku od rozpoczęcia epidemii. Zagrałem w zeszłym roku może 5 czy 6 koncertów. Nie jestem tuzem, biorę średnią krajową za koncert solowy, a za koncert zespołowy o wiele mniej.

Jak epidemia, brak koncertów, wpłynęły na twoje samopoczucie psychiczne?
Jestem cały czas na prochach, nawet nie staram się ich odstawić (śmiech). Starałem się zrobić mały detoks od nich. One powodują, że zmniejsza się odczuwanie pewnych emocji. Czuję zniechęcenie przemieszane z marazmem. Wiem, że nie odechce mi się całkowicie, chyba, że wygrałbym 405 baniek w Jackpota. Wtedy byłoby leżenie na ciepłej wyspie. To taki banał. Potem bym pomyślał co dalej, jakbym już się tam należał (śmiech). Chciałbym dalej tworzyć muzykę i zapraszać do tego ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *