Kategorie
Rozmowy

Krzysztof Sokołowski, Nocny Kochanek: “Przerwa z trzech miesięcy przedłużyła się do kilkunastu. Nowa płyta będzie spełnieniem marzenia”

Fot. Karol Makurat/Tarakum Photography

Nocny Kochanek planował przerwę koncertową na 2020 rok, choć nie w taki sposób, jaki wymusił lockdown. Mniejsza liczba koncertów pozwoliła skupić się muzykom, a przede wszystkim wokaliście, na nowym przedsięwzięciu jakim są covery hardrockowych klasyków z polskojęzycznymi tekstami. Zespół pracuje również nad nowym materiałem. Z wokalistą Krzysztofem Sokołowskim rozmawiałem pod koniec maja. Jako były nauczyciel odpowiedział też na pytania dot. edukacji w dobie pandemii.

Rafał Mrowicki : Pod koniec roku 2019 planowaliście kilkumiesięczną przerwę w koncertowaniu. Pandemia wymogła na was jej przedłużenie.

Krzysztof Sokołowski: Początek roku upłynął nam pod znakiem przerwy. Po zakończeniu trasy mieliśmy zrobić sobie odpoczynek i na początku wiosny znów ruszyć z koncertami. Widzieliśmy w telewizji różne sygnały o epidemii. Pomyśleliśmy, że dobrze się stało, że przerwę zaplanowaliśmy akurat na ten czas. Niestety z trzech miesięcy przedłużyła się ona do kilkunastu. Nie wyobrażaliśmy sobie takiej rozłąki z naszymi fanami. Obawialiśmy się, że nam odbije i nie wytrzymamy psychicznie. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak długiego siedzenia w domu. Od pięciu lat przerwy od grania mamy jedynie w święta i parę tygodni latem. Wiedzieliśmy, że i psychicznie i fizycznie będzie to ciężki czas – organizm jest przyzwyczajony do aktywności koncertowej. Po dwóch miesiącach siedzenia w domu zastanawialiśmy się jak moglibyśmy zrobić dobrze naszym fanom, a przy okazji sobie.

Zagraliście koncert online.

Zgadza się. Zrobiliśmy to z pomocą klubu Studio w Krakowie. Później wpadliśmy na pomysł mini koncertu akustycznego z naszych domów. Po wrzuceniu do sieci utworów z tego koncertu, byliśmy pytani o inne numery bez prądu oraz o to czy będzie z tego płyta. Nocny Kochanek jest zespołem imprezowym, ludzie chcą grać nasze piosenki na domówkach, grillach czy ogniskach, a akustycznie jest to łatwiejsze do zrobienia w takich warunkach. Do pięciu kawałków dorzuciliśmy drugie pięć. Wyszła z tego płyta akustyczna, którą nazwaliśmy „Nocny Kochanek – Alkustycznie”. Nagraliśmy też dużo nowych rzeczy. Niebawem zostanie wydany nowy album – ukaże się pod koniec września. To będzie płyta inna niż dotychczasowe i będzie to spełnienie mojego marzenia. Wiele lat temu, na studiach, lubiłem tłumaczyć teksty piosenek – interesował mnie przekład artystyczny. Dwa lata temu postanowiłem przełożyć kilka znanych numerów na nasz rodzimy język, tak by te teksty zgadzały się z oryginałami zarówno pod względem znaczeniowym, jak i muzycznym – żeby akcenty padały w tych samych miejscach, pokrywała się liczba sylab itd. Wydaje mi się, że temu podołałem. Dorzuciłem do tego trochę klimatu Nocnego Kochanka. O tłumaczeniach tekstów heavymetalowych pisałem swoją pracę magisterską. Analizowałem w niej tłumaczenia z angielskiego na polski tekstów Iron Maiden, Metalliki i Black Sabbath oraz z polskiego na angielski płyt Turbo, KATa i TSA. Jeśli chodzi o tę drugą grupę, to w przekładach tłumacze bardzo często pomijali aspekt muzyczny i artystyczny – czasami brakuje rymów, nie zawsze zgadza się liczba sylab, co zniekształca melodię. Ja starałem się zrobić to tak, by znaczeniowo być jak najbliżej oryginału, nadając jednocześnie tekstom naszego parodystycznego stylu, ale duży nacisk położyłem również na melodyjność.

Takie tłumaczenie z dokładnością co do sylaby było czasochłonne?

Nad kilkoma z tych tłumaczeń siedziałem dłużej niż nad tekstami Nocnego Kochanka. Niektóre były bardzo wymagające. Wchodziłem na fora anglojęzyczne, żeby zaczerpnąć wiedzy od użytkowników języka. Zdarzało się, że nie mogłem spać, bo po głowie chodziła mi melodia i przykładowe tłumaczenia jakichś fragmentów tekstu. Płyta ma się nazywać “Stosunki międzynarodowe”. Będzie na niej 9 kawałków m.in. takich zespołów jak: AC/DC, Guns N’ Roses czy KISS. Nagrywaliśmy ją na przełomie 2019 i 2020 roku. Największym zwolennikiem tej płyty w zespole jestem ja (śmiech). Rafał: No tak, chłopaki aż tak bardzo nie odczują różnicy w graniu tych coverów.Krzysiek: Mnie chodziło przede wszystkim o tłumaczenie, pokazanie ludziom, którzy nie ogarniają angielskiego, że metal to nie tylko szatan i wojna. Jeden z głównych zarzutów antyfanów Nocnego Kochanka polega na krytykowaniu tego o czym śpiewamy. Te duże zespoły też o tym śpiewają. Fakt, my to robimy w dość specyficzny sposób, ale sama tematyka tekstów zagranicznych zespołów metalowych czy hard rockowych często pokrywa się z naszą. Bardzo cieszę się z tej płyty i mam nadzieję, że przypadnie do gustu słuchaczom. Dla mnie to coś więcej niż płyta z coverami. Możliwe, że rok później ukaże się nasza autorska płyta.

W zeszłym roku udało wam się zagrać jakieś koncerty z publicznością?

Tak, około 20 koncertów. Większość z nich to były imprezy plenerowe. Graliśmy w momentach, gdy były chwilowe poluzowania obostrzeń. Dbaliśmy o bezpieczeństwo i przestrzeganie wymogów covidowych. Po prawie roku od tych koncertów nie dostaliśmy sygnału by ktoś na nich zachorował. Wiele zespołów nie zagrało żadnego koncertu. Fajnie, że nam udało się chociaż tyle.

Publiczność była zachowawcza czy żywiołowa jak zwykle?

Gdy graliśmy w Progresji, na całej sali rozstawiono krzesła, żeby ludzie usiedli na nich w odstępach. To było dziwne wrażenie – wchodzimy do klubu, w którym graliśmy wielokrotnie i widzimy ludzi siedzących jak na przedstawieniu w teatrze. Na początku ludzie siedzieli na krzesłach, jednak po wstępie do pierwszego numeru publiczność już wstała.

Nie musieliście pewnie korzystać z systemu wsparcia? Jesteście raczej w dobrej sytuacji finansowej.

Z czasem odnotowaliśmy bardzo duży spadek dochodów. Gdy tylko mogliśmy, to korzystaliśmy z form wsparcia. Można odłożyć sobie pieniądze na jakiś czas, ale gdy przerwa od zarabiania trwa kilkanaście miesięcy… Poza tym mamy na głowie opłaty za salkę czy leasing za samochód. Nasz sklep kokosów nie zbija, ale jest w stanie zarobić na siebie i pracownika, który się nim zajmuje.

Kiedy powstał nowy materiał autorski?

Pod koniec 2020 roku.

Są tam odniesienia do epidemii?

Nie. Każdy z nas ma już tego dosyć. Nocny Kochanek to klimat przede wszystkim imprezowy, a dopiero potem metalowy. Turbo wydało kiedyś płytę “Epidemie” i na razie niech to wystarczy (śmiech).

Graliście też małą trasę po rozgłośniach radiowych.

Część z nas chciała grać te koncerty, a część nie do końca była przekonana do akustycznego grania. Płyta akustyczna była nagrana po to, aby urozmaicić czas lockdownu naszym fanom. My czujemy się lepiej w graniu elektrycznym. Z trasy radiowej jesteśmy jednak bardzo zadowoleni. Przez moment można było znowu poczuć ducha koncertowania jeżdżąc busem do kolejnych miast.

Zaangażowałeś się w Polish Metal Alliance, projekt Macieja Koczorowskiego z Chainsaw.

To, jak ten projekt się rozwinął, jest bardzo ciekawe. Pamiętam jak Maciek do mnie zadzwonił w kwietniu 2020. Chciał, żebyśmy pokazali ludziom, że metalowcy potrafią się zjednoczyć. Nie spodziewałem się, że to będzie miało taki zasięg. Podchodziłem do tego z entuzjazmem, choć też z pewnym sceptycyzmem. Każdy z naszych kawałków cieszy się popularnością na YouTubie oraz w stacjach radiowych. “Painkiller” i “I Want it All” doszły do drugiego miejsca TurboTopu Antyradia. Mam nadzieję, że z kolejnym wykonaniem zagościmy na pierwszym miejscu, szczególnie, że pojawią się w niej takie znakomitości, że nie będzie wyjścia. To utwór “Stars”, w którym oprócz Maćka i mnie zaśpiewają: Małgorzata Ostrowska, Marta Gabriel, Clodie, Grzegorz Kupczyk oraz Piotr i Wojtek Cugowscy. Jest wielu gitarzystów, znów solówkę zagra Grzegorz Skawiński. Nawet Kazon dorzuci swoje 3 grosze. Będzie też Wacek z Decapitated. Fajnie, że się w to zaangażowałem. Abstrahując od wartości muzycznej, tak jak mówił Maxx – muzycy metalowi się jednoczą i grają razem niezależnie od różnic, bo mamy wspólny mianownik jakim jest muzyka. W planach są kolejne kawałki, w niektórych nie będę brał udziału. Powinna się z tego zrodzić płyta.

Czy w dobie zdalnego nauczania wyobrażasz sobie powrót do dawnego zawodu nauczyciela i prowadzenie zajęć online?

Rozmawiałem nawet niedawno z dyrektorem mojego dawnego gimnazjum, które jest teraz podstawówką. Cały czas mam kontakt zarówno z nim, jak i innymi nauczycielami. Dyrektor powiedział mi, że zawsze znajdzie się dla mnie miejsce w tej szkole, ale póki nie muszę – nie będę się zgłaszał. Praca w szkole była fajna, wspominam ten czas z uśmiechem, a nawet i łezką w oku, ale życie z muzyki było moim marzeniem odkąd zacząłem wydobywać z siebie dźwięki. Teraz pewnie miałbym w szkole niewiele godzin, bo dzieci jest mniej, ale gdy byłem tam nauczycielem, to pracowałem praktycznie na 2 etaty. Nauczyciel ma 18 godzin tygodniowo, a jeśli jest wychowawcą, to ma 19. Zdarzało mi się mieć tygodniowo 40 godzin lekcyjnych.

Co robisz jeszcze w wolnym czasie, którego masz teraz więcej niż kiedykolwiek?

Zdałem sobie sprawę, że moje hobby w 70% opiera się na muzyce. Gram na gitarze, na pianinie, na którym zacząłem się uczyć grać. Zgadałem się z moim kumplem z dawnych lat, który realizował nasze płyty Night Mistress. Zacząłem nagrywać swoje rzeczy, które kumulowałem w szufladzie przez wiele lat. To solowy materiał. Bardziej na poważnie. Z pogranicza rocka i metalu. Jak będzie czas, może uda się to wydać. Oprócz tego trochę ćwiczę fizycznie, czytam, rozwiązuję krzyżówki. W ostatnim czasie obejrzałem też sporo seriali, spośród których moim faworytem jest “Detektyw Monk”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *